Wszyscy artyści to…

Udało się udowodnić, że Warner Bros płacił jutuberom za pozytywne recenzje gier, a konkretnie chodzi o Śródziemie: Cień Mordoru. Jutuberzy otrzymywali nawet po kilkadziesiąt tysięcy dolarów (zależnie od „kalibru” twórcy) w zamian za pozytywną recenzję tytułu. Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że ta sprawa to wierzchołek góry lodowej.

Nieuczciwe zagrania Warner Bros udowodniła amerykańska Federalna Komisja Handlu. Tego typu akcje to nie nowość – w sumie sprawa oczywista. Nie dziwi również, że w ten sposób wpadł m.in. słynny jutuber PewDiePie – z jego kanału pochodzi aż 3,7 mln wyświetleń recenzji gry, na 5,5 mln wszystkich wyświetleń. Sam Warner Bros nie zapłaci kary, ale w przyszłości firma będzie musiała informować o takich akcjach (akurat!).

Nie od dziś wiadomo, że „telewizja kłamie”. Ale stopień zepsucia innych mediów, szczególnie internetu jest nie mniejszy. Wręcz przeciwnie. Jest w nich cała masa tekstów sponsorowanych, artykułów partnerskich, product placementu (przepraszam za wyrażenie), monografii, materiałów tzw. kontentowych, adwertoriali itd. Siedząc w tym i widząc jak to się robi, można odnieść wrażenie, że w niektórych mediach większość „treści” to właśnie takie dziadostwo.

Od bardzo wielu osób (twórca, wydawca, zleceniodawca) zależy to, czy przy materiale pojawi się informacja „film powstał na zlecenie firmy X”, „wynagrodzenie dla autora ufundowała firma Y”, „w ramach gratyfikacji firma Z przekazała autorowi darmowy egzemplarz gry”, itd. Już nie chodzi o kryptoreklamę, lecz o to, że media są całkowicie finansowane przez korporacje. Młody chłopak dostaje za darmo gry, by mógł je pozytywnie oceniać – jeśli oceni negatywnie, więcej nie dostanie. Prasa przygotowuje treści zgodne z zapotrzebowaniem reklamodawców – jeśli będą inne, ci ostatni (a to tak naprawdę oni finansują druk) pójdą gdzieś indziej. I tak dalej…

Nie będę posługiwał się nazwami firm, choć znam dziesiątki albo nawet setki takich przykładów. Ale spoglądając dziś na Onet.pl zastanawiam się, dlaczego znalazł się tam artykuł „Tak wygląda rower za 40 tys. zł” – czy to przypadek? Natomiast na WP.pl mamy „Najbardziej niezawodne auta” – ranking niezawodności ADAC, szczególnie przydatny po kompromitacji poważnego i dostojnego niemieckiego stowarzyszenia TUV. Znając mechanizmy funkcjonowania mediów naprawdę trudno wierzyć choćby w jedno słowo.

Co jest nie tak?

Autor, twórca, wydawca jakiegokolwiek materiału zawsze znajduje się między młotem a kowadłem. Czyli między odbiorcą treści a źródłem finansowania . Postępując uczciwie, skłania się ku pierwszemu – dostarcza materiały rzetelne, prawdziwe, skrupulatnie przygotowane. Jednak z ekonomicznego punktu widzenia lepiej iść w drugim kierunku – tam, gdzie są pieniądze. Dlatego treści dostępne zupełnie za darmo często okazują się równie wartościowe jak reklamy proszku do prania. Mając coś za darmo, możesz być pewien, że ktoś w mniej lub bardziej wyrafinowany sposób przemyci jakąś bzdurę. Zrobi dobrze swojemu dobroczyńcy, a więc nie tobie. Wyższy poziom reprezentują płatne media, choć i to nie jest regułą.

Gratulacje dla tych twórców, którzy znaleźli złoty środek – potrafią rzetelnie informować, a przy tym się z tego wyżywić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *