Dziurawe gadżety IoT

Gartner twierdzi, że już w 2022 roku w przeciętnym domu będzie 500 rzeczy podłączonych do internetu. To nie elektronika taka jak dziś, lecz dosłownie każdy sprzęt AGD, czujniki, kamery, urządzenia wykonawcze, lokalizujące, zabawki, itd. Brzmi to przerażająco, patrząc na niemal zerowy poziom zabezpieczeń tych urządzeń.

W raporcie McAfee Threats Report: April 2017 czytamy, że w ubiegłym roku tylko jeden botnet Mirai zainfekował 2,5 mln urządzeń IoT na całym świecie. Z kolei CERT Polska informuje, że w szczytowym okresie tenże botnet infekował w Polsce 14 000 urządzeń dziennie. Mirai służy do prowadzenia ataków DDoS – właśnie za pomocą urządzeń Internetu Rzeczy, należących do milionów osób nieświadomych zagrożenia. Będą równie nieświadomi, gdy przestępcy zaczną zdalnie oglądać obraz z domowych kamer, włączać i wyłączać urządzenia sieciowe, albo szyfrować systemy i żądać okupu.

Firmy tworzące sprzęt IoT często nie mają specjalistów od bezpieczeństwa, nie ma też standardów ochrony antywirusowej tych urządzeń, jak np. w przypadku komputerów oraz urządzeń mobilnych. Jeśli priorytetem będzie „bajer”, a nie bezpieczeństwo, w ciągu kilku lat Internet Rzeczy stanie się zmorą, a nie czymś ułatwiającym życie.

Foto: Wikimedia Commons

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *