Drogie karty graficzne to nie wina „górników”

Jak wiele osób zdążyło już zaobserwować, oferta dostępnych w sklepach kart graficznych drastycznie spadła – większość modeli kart jest niedostępna, a te, które zostały, są bardzo drogie. Za winowajców uważa się „górników” od kryptowalut, którzy tym chętniej kopią waluty, im są one droższe, a wydajność kart lepsza. Jednak przyczyna braku kart leży gdzieś indziej.

Z jednej strony rynku mamy podaż, z drugiej popyt. Gdyby za obecną sytuacją stał rekordowo wysoki popyt (jak sugeruje się np. w tym artykule), producenci układów graficznych mogliby pochwalić się rekordowo wysoką sprzedażą chipów. Tymczasem, według Jon Peddie Research, w pierwszym kwartale 2017 sprzedaż układów graficznych była o 19,2% niższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku (czerwona linia na poniższym wykresie). Czyli jednak nie tak chętnie kupujemy grafiki.

Graphics chips market Q1 2017

Gdzie zatem leży źródło problemu? W cenach pamięci RAM. Karty są drogie właśnie przez pamięci, więc żaden dystrybutor nie bierze dużych dostaw, by nie zostać z drogim towarem w magazynie. Małe partie towaru przekładają się na wyższe ceny, bo przecież dystrybutor, a następnie sklep, musi na czymś zarobić. Również klienci niechętne kupują tak drogie grafiki, bo czekają, aż paranoja się skończy. Zatem tezę, że „górnicy” wymiatają wszystko ze sklepów, można między bajki włożyć.

Foto na otwarciu: Sapphire

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *