Czy Facebook podsłuchuje?

W świat poszła wiadomość, że Facebook podsłuchuje połączenia głosowe, a po analizie ich treści podsuwa użytkownikowi stosowne reklamy. Odkryła to niejaka profesor Kelli Burns, która w ramach eksperymentu rozmawiała z kimś o wyprawie do Afryki, po czym na ekranie ujrzała reklamę biura podróży.

Sprawa ma wiele odcieni, a także drugie dno. Trudno wierzyć pani profesor, która nie ma dowodów na swoją teorię – przecież internetowi (i nie tylko) giganci zbierają dane na różne sposoby, tak naprawdę często wiedzą o nas więcej niż nasi najbliżsi. Z drugiej strony, według The Independent, Facebook przyznaje się do istnienia mechanizmu analizującego audio (a także inne  zachowania użytkowników), ale nie w celu podsłuchiwania rozmów i serwowania reklam. Funkcja ta jest podobno aktywna od kilku lat na terenie Stanów Zjednoczonych.

A prawda jest taka, że żyjemy w czasach permanentnej inwigilacji. Nic nie stoi na przeszkodzie, by podsłuchiwać każdy smartfon albo oglądać obraz z jego kamer, bo przecież cała komunikacja idzie w postaci cyfrowej przez routery i serwery, w których łatwo umieścić tylne furtki. Podsłuch jest możliwy non-stop, nawet gdy smartfon leży wyłączony na biurku, nawet jeśli teoretycznie ma wyłączone wszystkie interfejsy – może brzmi to nieprawdopodobnie, ale technicznie jest to możliwe do realizacji. Kilka dni temu Kaspersky Lab puścił informację, że do smartfona można się włamać przez USB podczas jego ładowania z peceta. Te „rewelacje” dotyczą dosłownie każdego sprzętu podłączonego do sieci, wyposażonego w mikrofon, kamerę i inne interfejsy rejestrujące dane. W tym świetle, zastrzeżenia pani Kelli Burns do Facebooka, wydają się po prostu komiczne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *