Aktualizacje bez końca…

Wszyscy jesteśmy online. Z jednej strony to świetnie – mamy pod ręką aplikacje, dane, znajomych. Z drugiej strony kara – każdy może nam wepchnąć właśnie online to, czego niekoniecznie chcemy. Choćby upierdliwe aktualizacje oprogramowania.

Irytujący jest brak możliwości wyłączenia aktualizacji w Windows 10. Są pobierane nawet przez „cienkie” łącza, zamykanie systemu po aktualizacji trwa dłuższą chwilę, również po włączeniu system zmusza do czekania przez kilka minut, aż aktualizacje się „przegryzą”. Szczególnie niepoważnie wygląda to na komputerach używanych w „poważnych” celach. Pewnego razu na komendzie policji usłyszałem „nie mogę w tej chwili spisać zeznania, bo mi się system aktualizuje” 😉 Można wyobrazić sobie setki podobnych sytuacji.

Gry należą do „mniej poważnych” zastosowań, ale denerwuje mnie ostatnio Steam, Origin i Uplay. Co kilka dni nowa wersja, która nie wprowadza niczego nowego. Albo się zgadzasz na instalację, albo zostajesz offline (ale przynajmniej da się aktualizacje wyłączyć). W Spotify nie ma takiej opcji – windowsowa aplikacja co drugi dzień wyświetla taki oto obrazek:

Aktualizacja Spotify

W ten sposób dochodzimy do sytuacji, w której główną funkcją aplikacji sieciowych jest aktualizacja ich samych. Czy ktoś się w końcu opamięta?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *